Safona :: 12 piosenek poetyckich na głos i zespół kameralny - Jarek Kordaczuk
Pieśni: Safona. Muzyka: Jarek Kordaczuk (Jarosław Kordaczuk); pieśni Jarosława Kordaczuka, Safona, Safo, Sapho, pieśni Safony, wiersze Safony, starożytna Poetka, śpiew Basia Raduszkiewicz, cykl pieśni, 12 pieśni z VII w pne, piosenka poetycka, pieśń poetycka, poezja śpiewana. Utwory na głos (alt lub mezzosopran), piano (fortepin), kontrabas, violonczela, skrzypce i perkusja - partytury.

Safona 12 pieśni do tekstów starożytnej Poetki Muzyka i opracowanie tekstów: Jarek Kordaczuk Śpiew: Basia Raduszkiewicz O projekcie SAFONA Z perspektywy czasu widać tylko to co istotne. Prostota i piękno wierszy Poetki urzekają nieprzerwanie od tysięcy lat. Same prowokują by je śpiewać. Jak najpiękniej. Safona to cykl 12 pieśni lirycznych pisanych z myślą o głosie Basi Raduszkiewicz. Po "Chwilach poruszonych" nadszedł czas na projekt całkowicie akustyczny. Solistce towarzyszy siedmioosobowy zespół instrumentalny. Treść utworów oparta jest na zachowanych fragmentach wierszy Safony. Fragmenty te stały się inspiracją do stworzenia tekstów niejako oplatających myśli Safony i umieszczających je w nowych kontekstach. Autorem tych opracowań, tak jak i muzyki do wszystkich utworów jest Jarek Kordaczuk. Płyta CD dostępna w 6dB Records.   Lesbijka <!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 {size:612.0pt 792.0pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} --> Lesbijka  (Andrzej Michał Kempiński, wstęp do II edycji płyty SAFONA) Właściwie nie wiemy, jak dokładnie brzmiało jej imię, bo na papirusach, monetach i wazach pisano je jako Psapfo (Ψαπφώ lub Ψάπφo), Psapfa (Ψάπφα), Sapfo (Σαπφώ), Saffo (Σαφφώ) i Safo (Σαφώ); być może zresztą w ogóle nie było to imię, ale literacki pseudonim znaczący „Jasność” albo „Lapis lazuli”. Nie znamy daty ani jej narodzin, ani zgonu, więc wedle posiadanych informacji mówimy nieprecyzyjnie, że żyła na przełomie VII i VI wieku przed Chrystusem. Nie mamy pewności co do miejsca, w którym przyszła na świat, bo dawni autorzy piszą albo o Eresos, albo o Mitylene; na szczęście oba miasta leżały na Lesbos, więc mamy przynajmniej uzasadnienie dla tytułu tego tekstu. Wysoce kłopotliwe jest miejsce jej śmierci, bowiem Menander (u Strabona), Hesychios, Palajfatos, Plutarch, Owidiusz, Stacjusz i Suidas prawią – wprost bądź aluzyjnie – o samobójczym skoku z Leukady („Białej Skały”) na Sycylii, lecz dwa anonimowe wiersze z VII księgi Antologii Palatyńskiej wzmiankują jej grób na Lesbos, gdzie spoczęła opłakana przez byłe podopieczne. Znamy imię jej matki, Kleis (tak samo nazwała później swoją córeczkę), ale już jako ojca wymieniano Skamandronymosa, Eunominosa, Eumenosa, Kamona, Samosa i Simona, choć wychowywała się w domu ojczyma, Ekrytosa, Eurygiosa albo Etarchosa. Niewiele da się powiedzieć o jej wyglądzie. Damocharis twierdził, że była piękna i taką też opinię wyrażał Platon, o ile myślał o ciele, a nie o duszy, ale scholiasta Lukiana pisał jasno: „bardzo źle obdarzona przez naturę, mała i ciemna…”; właśnie tak przedstawi ją również Owidiusz. Sławny Alkajos, który nie tylko znał ją, ale nawet darzył gorącym uczuciem, co prawda nieodwzajemnionym, w jednym ze swoich wierszy charakteryzował ukochaną jako „czystą i niewinną”. Wbrew Alkajosowi staroattyccy komediopisarze (Amejpsias, Amfis, Antifanes, Difilos, Efippos i Timokles) przedstawiali ją jako nieobyczajną uwodzicielkę własnych wychowanek, a dla Tacjana, chrześcijańskiego heretyka-enkratyty, który wszystko co greckie uznawał za łajdactwo, była nierządną erotomanką. Wiadomo, że nasza Lesbijka kierowała edukacją, głównie muzyczno-poetycką, dziewcząt zgromadzonych w pewnego rodzaju stowarzyszeniu religijnym (θίασος) czczącym Afrodytę, lecz nie wiadomo dlaczego – skoro demoralizowała uczennice – arystokracja, nie tylko miejscowa, ale także pochodząca z Miletu, Kolofonu i Salaminy, skwapliwie oddawała swoje córki pod jej opiekę. Jej małżonek, Kerkylas z Andros, jest figurą tak mocno podejrzaną, że niektórzy w ogóle wątpią w jego istnienie, a samobójstwo z powodu niespełnionej miłości do pięknego Faona (w rzeczywistości raczej lokalnego bóstewka z kręgu Afrodyty) jakoś trudno pogodzić z jej zdeklarowanym podobno homoseksualizmem. Powiadam „podobno”, bo starożytni znali równoległą tradycję o tak licznych miłosnych związkach Lesbijki z mężczyznami, że w końcu jej obrońcy powołali do literackiego życia inną Safonę z Eresos, heterę i poetkę współczesną naszej bohaterce (wzmianki u Atenajosa, Eliana i jeszcze w XV w. u Michała Apostoliosa) i uczynili ją odpowiedzialną za wszystkie seksualne ekscesy tamtej. A co o Lesbijce wiemy na pewno? Ano to, że już wielcy starożytni – Solon, Pindar, Bakchylides, Teokryt, Teofrast, Apollonios Rodyjski, Posejdippos, Kallimach, Katullus, Owidiusz i Horacy – podziwiali jej poetycki geniusz. Platon nazwał ją dziesiątą Muzą, dla Strabona była „cudownym zjawiskiem”, a Galen mówił o niej Poetka (tj. poetka par excellence), jak o Homerze mówiono – Poeta. Wszyscy oni byli w szczęśliwszej od nas sytuacji, bo znali całą jej twórczość. A napisała sporo: filologowie aleksandryjscy zebrali jej utwory w dziewięciu aż księgach, z czego dziś mamy tylko szczątki, bo gorliwi chrześcijanie w IV stuleciu palili wiersze Poetki, w średniowieczu łacińskojęzyczny Zachód wolał o niej milczeć, a greckojęzyczne Bizancjum bogobojnie nią wzgardziło. <!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 {size:595.3pt 841.9pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} --> Autorzy projektu muzycznego Safona z pewnością zdają sobie sprawę z tego wszystkiego. Wiedzą pewnie nawet o tym, że nie tak znowu dawno próbowano u nas znany z Kroniki polskiej mistrza Wincentego Kadłubka samobójczy skok Wandy do Wisły zestawić z desperackim skokiem Safony z Leukady. Jednak odkładając wszystko to na bok postanowili odnaleźć we współczesnej formie muzycznej ukryte dźwięki jej przejmującej poezji. Poezji jako takiej.   Premiera Premiera recitalu odbyła się w grudniu 2005 w Starym Ratuszu w Olsztynie. śpiew Basia Raduszkiewicz muzyka Jarek Kordaczuk słowa (na motywach Safony) Jarek Kordaczuk kierownictwo muzyczne Krzysztof Herdzin Krzysztof Herdzin - fortepian Cezary Konrad - perkusja Piotr Filipowicz - kontrabas Anna Zielińska - skrzypce Jarosław Thiel -  wiolonczela Anna Jundziłł - flet Jacek Kulig - obój projekt plakatu Adam Smoczyński   Muzycy Skład zespołu uczestniczącego w nagraniach płyty CD SAFONA (6dB Records, 2006) Basia Raduszkiewicz - śpiew Krzysztof Herdzin - fortepian Cezary Konrad - perkusja Piotr Filipowicz - kontrabas Anna Zielińska - skrzypce Jarosław Thiel -  wiolonczela Anna Jundziłł - flet Marek Roszkowski - obój   Podobny do boga Safona (red. Jarek Kordaczuk) podobny do boga podobny do boga wydaje mi się ten mężczyzna, który siadł naprzeciwko i uważnie słucha ciebie z zachwytem, w oczarowaniu gdy słodko się uśmiechasz, moje serce w piersi drży niespokojne, zalęknione, a gdy na ciebie patrzę, głosu z krtani wydobyć nie mogę plącze mi się język, zamiera słowo, powolny płomień przenika me ciało, oczy tracą blask, to znów słyszę w uszach przejmujący szum oblana potem, drżąca, zalękniona, bardziej zielona od zielonej trawy i czuję, że za chwilę stracę życie, padnę zemdlona ze wszystkim muszę się pogodzić Zaszedł już księżyc Safona (red. Jarek Kordaczuk) zaszedł już księżyc zaszedł już księżyc plejady też północ mija czas przechodzi obok a ja w łóżku sama czas przechodzi, nikt nie przystaje tylko noc otula wątłymi ramionami tylko ona jest dla mnie a ja dla niej jak słodkie jabłko lśniące czerwienią na samym wierzchołku drzewa, którego nie dostrzegli, zapomnieli nie po prostu nie mogli go dosięgnąć W mrocznej nocy Safona (red. Jarek Kordaczuk) w mrocznej nocy w mrocznej nocy przychodzisz jak sen, jak słodki bóg i naprawdę znikają zmartwienia choć nie mam już sił, jakaś nadzieja mówi mi, że ocaleję niczego nie żądam od zmarłych Duszyczko moja Safona (red. Jarek Kordaczuk) duszyczko moja duszyczko moja, nie mów więcej, bo spłoszysz Adonisa twarz, troskę pewnej bogini nie żądaj więcej pieśni, moje wargi zniewala pragnienie wstydliwe na tym świecie Afrodyta bawi się moim sercem, upojnie oblewa moje wargi nektarem tracę zmysły Mam córkę Safona (red. Jarek Kordaczuk) mam córkę mam córkę jak złocisty kwiat mam córkę na imię jej Kleis nie oddam mej ukochanej za żadną piękną krainę mam córkę jak złocisty kwiat mam córkę na imię jej Kleis w jej piękności cała moja troska w jej delikatności moja miłość ukrywam ją w domu bo ciało jej płonie nieznaną żądzą kochania zamykam ją w domu bo wiem że zbyt wcześnie chce poznać słodycz miłości która do zguby prowadzi usypiam mą córkę targaną pragnieniem słodkiej namiętności odganiam sny pożądania wyrywam z objęć kochanka który do zguby prowadzi Ile czasu minęło Safona (red. Jarek Kordaczuk) ile czasu minęło ile czasu minęło od chwili, gdy cię poznałam? wtedy wydałaś mi się małą, niewinną dziewczynką miałam na sobie długą sukienkę, dar piękny a oczarowała cię dziewczyna, która z wdziękiem nie potrafiła unieść sukni ponad kostki ile czasu upłynęło od chwili, w której cię ujrzałam? kiedy byłaś jeszcze małą niewinną dziewczynką surowo mnie potraktowałaś i oni kpili ze mnie a ty się chwaliłaś, że po raz drugi pozyskałaś miłość tyle długich chwil minęło, odkąd cię poznałam? odkąd niewinna dziewczynka wydarła moją duszę (wątrobę) umrzesz i wszyscy cię zapomną, żadna róża nie ozdobi ciebie, błądzić będziesz blada wśród tłumu zimnookich zmarłych I pragnę cię Safona (red. Jarek Kordaczuk) i pragnę cię i pragnę cię i gasnę w pragnieniu wiem, moje ręce nie dotkną nieba przykryłam się delikatnym prześcieradłem mroczny sen zawładnął oczami Ach Safo Safona (red. Jarek Kordaczuk) ach Safo ach Safo bo inaczej przestanę cię kochać pokaż się wstań z łóżka wyprostuj wymodlone ciało i wyrzuć te natrętne szaty z Chios i wykąp się jak czysta lilia a Kleis niech przyniesie olejek cedrowy nową szafirową suknię włóż i płaszcz purpurowy a gdy ty będziesz się ubierała uplotę dla twych włosów kwietne wianki no już bo oszałamia mnie twoja piękność jak gwiazdy wokół księżyca tracą swoje światło kiedy on srebrnym blaskiem świeci nad ziemią tak moja uroda blednie przy tobie wstyd mi powiedzieć czego pragnę lecz wiedz że się modliłam by nasza noc dłużej trwała a teraz pozwól promieniom słońca opleść twe nagie ciało pokaż się bo inaczej przestanę cię kochać Ja też kocham rozkosz Safona (red. Jarek Kordaczuk) ja też kocham rozkosz ja też kocham rozkosz i tę jasność podobną do miłości słońca piękność mi przystoi My dziewczęta bezsenne Safona (red. Jarek Kordaczuk) my dziewczęta bezsenne my dziewczęta bezsenne o wielkiej miłości śpiewałyśmy o twej ukochanej i jej fiołkowych piersiach my dziewczęta bezsenne o wielkiej samotności śpiewałyśmy i o tych samotnościach które jeszcze nadejdą nam dziewczętom bezsennym cierpienie nie przystoi więc chowamy za twarzą radosną lub za ukrytą twarzą nam dziewczętom bezsennym złość nie przystoi więc malujemy jasne spojrzenie lub ukryte spojrzenie my dziewczęta bezsenne jesteśmy potrzebne w bezsenne noce tak jak nie potrzebne są noce bezsenne my dziewczęta bezsenne jesteśmy potrzebne w zabłąkane dni gdy nie ma twej ukochanej i jej fiołkowych piersi Dobrze że przyszedłeś Safona (red. Jarek Kordaczuk) dobrze że przyszedłeś dobrze że przyszedłeś tak bardzo cię pragnęłam dobrze że przyszedłeś tak długo cię czekałam serce drży radośnie gdy moje już niemłode ciało zanurza się w rozkoszy twoich pieszczot i nagle znów rozpalasz płomień w moim sercu spijasz słodki nektar z mych spragnionych ust moje ręce gładzą twoje boskie ramiona mój ukochany wiem jak wątła nić tka nasze istnienia jak niemożliwa miłość właśnie się wypełnia i choć ciebie kocham za żonę inną bierz bo stara nie udźwignę ciężaru życia więc czemu znów rozpalasz płomień w moim sercu Wierz mi Safona (red. Jarek Kordaczuk) wierz mi wierz mi że chciałabym umrzeć rozpaczliwy płacz słowa pełne żalu groźnych bogów głos wezwał cię na drugą stronę tylko o mnie nie zapomnij gdybyś jednak miała zapomnieć sama tobie jeszcze przypomnę ile pięknych dni przeżyłyśmy razem jak lubiłaś ozdabiać włosy pachnącymi świeżo kwiatami i wiankami z fiołków i róż albo na miękkich poduszkach na czystym miękkim posłaniu kładłaś się by gasić dziewcząt pragnienie z tobą moja słodka i piękna bawi się teraz złota Afrodyta dziewczyno o słodkim głosie od liry dużo dźwięczniejsza bardziej złocista od złota i od mleka bielsza i od wody bardziej miękka od liry bardziej śpiewna od konia bardziej harda od róży ozdobniejsza i od ognia gorętsza i od słońca jaśniejsza od powietrza delikatniejsza od olejków bardziej wonna tak pięknie ci teraz w przezroczystej bluzce tak pięknie ci teraz w tych jedwabnych szatach w których Charon podziwiać cię może czy kogoś spośród bogów pokochasz bardziej z nich tylko Charon nie pozwoli nadziei rosnąć gdy pokryje cię czarna ziemia tylko o mnie nie zapomnij Muzyka eksperymentalna Instalacje Muzyka chóralna Utwory solowe Muzyka improwizowana Muzyka akusmatyczna Muzyka elektroniczna Monoctone Utwory dla dzieci Jarek Kordaczuk mp3 Dark Energy Agnieszka Kołodyńska Pantomima Muzyka elektroakustyczna Muzyka instrumentalno-wokalna Muzyka instrumentalna Muzyczne interpretacje baśni Kompozycje Adam Smoczyński Muzyka sakralna EWI ProForma Muzyka teatralna Jan Brzechwa Julian Tuwim Sebastian Wypych Piosenka poetycka Poezja śpiewana Jarosław Kordaczuk Aranżacje Wideoklipy Filmy animowane Titelituralia Utwory onomatopeiczne Teatr dźwięku Pokój pełen baśni Centrum Sztuki Dziecka Cezary Konrad Krzysztof Herdzin Basia Raduszkiewicz Muzyka dla dzieci

English
Wszystkie projekty
Wszystkie projekty
Basia RaduszkiewiczMuzyka improwizowana
Centrum Sztuki DzieckaMuzyka instrumentalna
MonoctoneMuzyka instrumentalno-wokalna
Muzyczne interpretacje baśniMuzyka teatralna
Muzyka akusmatycznaPiosenka poetycka
Muzyka dla dzieciTeatr dźwięku
Muzyka eksperymentalnaUtwory dla dzieci
Muzyka elektroakustycznaUtwory onomatopeiczne

Safona

12 pieśni do tekstów starożytnej Poetki

Muzyka i opracowanie tekstów:
Jarek Kordaczuk

Śpiew:
Basia Raduszkiewicz

Podobny do boga
Zaszedł już księżyc
W mrocznej nocy
Duszyczko moja
Mam córkę
Ile czasu minęło
I pragnę cię
Ach Safo
Ja też kocham rozkosz
My dziewczęta bezsenne
Dobrze że przyszedłeś
Wierz mi

podobny do boga wydaje mi się ten mężczyzna

który siadł naprzeciwko

i uważnie słucha ciebie z zachwytem

w oczarowaniu

gdy słodko się uśmiechasz moje serce

gdy słodko się uśmiechasz zalęknione

w piersi drży niespokojne moje serce

gdy słodko się uśmiechasz moje serce

gdy słodko się uśmiechasz zalęknione

w piersi drży niespokojne

a gdy na ciebie patrzę moje serce

w piersi drży niespokojne zalęknione

a gdy na ciebie patrzę, głosu z krtani

a gdy na ciebie patrzę moje serce

w piersi drży niespokojne zalęknione

a gdy na ciebie patrzę głosu z krtani wydobyć nie mogę

plącze mi się język zamiera słowo plącze mi się język zamiera słowo

powolny płomień przenika me ciało zamiera słowo przenika me ciało

oczy tracą blask

to znów słyszę w uszach przejmujący szum to znów słyszę w uszach przejmujący szum

plącze mi się język zamiera słowo powolny płomień przenika me ciało

plącze mi się język powolny płomień oczy tracą blask oczy tracą blask

to znów słyszę w uszach przejmujący szum to znów słyszę w uszach przejmujący szum

oblana potem drżąca zalękniona bardziej zielona od zielonej trawy

i czuję że za chwilę stracę życie

oblana potem drżąca zalękniona bardziej zielona od zielonej trawy

i czuję że za chwilę stracę życie padnę padnę zemdlona

podobny do boga wydaje mi się ten mężczyzna

ze wszystkim muszę się pogodzić

zaszedł już księżyc

plejady też

północ mija

czas przechodzi obok

a ja w łóżku sama

czas przechodzi

nikt nie przystaje

tylko noc otula wątłymi ramionami

tylko ona jest dla mnie a ja dla niej

tylko noc otula wątłymi ramionami

tylko ona jest dla mnie a ja dla niej

zaszedł już księżyc

plejady też

północ mija

czas przechodzi obok

a ja w łóżku sama

czas przechodzi

nikt nie przystaje

tylko noc otula

czas przechodzi

tylko noc otula wątłymi ramionami

tylko ona jest dla mnie a ja dla niej

tylko noc otula wątłymi ramionami

tylko ona jest dla mnie a ja dla niej

jak słodkie jabłko lśniące czerwienią

na samym wierzchołku drzewa

którego nie dostrzegli

zapomnieli

nie

po prostu nie mogli go dosięgnąćy

zaszedł już księżyc

plejady też

północ mija

czas przechodzi obok

a ja w łóżku sama

czas przechodzi

nikt nie przystaje

tylko noc otula wątłymi ramionami

tylko ona jest dla mnie a ja dla niej

tylko ona jest dla mnie a ja dla niej

tylko ona jest dla mnie a ja dla niej

tylko ona jest dla mnie a ja dla niej

w mrocznej nocy przychodzisz jak sen

przychodzisz przychodzisz jak sen

jak słodki bóg

w mrocznej nocy przychodzisz jak sen

przychodzisz przychodzisz jak sen

jak słodki jak słodki bóg

i naprawdę znikają zmartwienia

choć nie mam już sił

choć nie mam już sił

jakaś nadzieja mówi mi

że ocaleję

że ocaleję

niczego nie żądam od zmarłych

duszyczko moja nie mów więcej

nie mów nic więcej

bo spłoszysz Adonisa twarz

troskę pewnej bogini

pewnej bogini

nie żądaj więcej pieśni

moje wargi zniewala pragnienie

wstydliwe na tym świecie

nie żądaj więcej pieśni

moje wargi zniewala pragnienie

wstydliwe na tym świecie

Afrodyta bawi się moim sercem

upojnie oblewa moje wargi nektarem

tracę zmysły

mam córkę jak złocisty kwiat mam córkę na imię jej Kleis

nie oddam mej ukochanej za żadną piękną krainę

mam córkę jak złocisty kwiat mam córkę na imię jej Kleis

w jej piękności cała moja troska w jej delikatności moja miłość

ukrywam ją w domu bo ciało jej płonie nieznaną żądzą kochania

zamykam ją w domu bo wiem że zbyt wcześnie chce poznać słodycz miłości

poznać słodycz miłości która do zguby prowadzi

usypiam mą córkę targaną pragnieniem słodkiej namiętności

odganiam sny pożądania wyrywam z objęć kochanka

który do zguby prowadzi

ile czasu minęło od chwili, gdy cię poznałam?

ile czasu minęło od chwili, gdy cię poznałam?

wtedy wydałaś mi się małą, niewinną dziewczynką

wtedy wydałaś mi się małą, niewinną dziewczynką

miałam na sobie długą sukienkę, dar piękny

a oczarowała cię dziewczyna, która z wdziękiem nie potrafiła unieść sukni ponad kostki

a oczarowała cię dziewczyna, która z wdziękiem nie potrafiła unieść sukni ponad kostki

ile czasu upłynęło od chwili, w której cię ujrzałam?

ile czasu upłynęło od chwili, w której cię ujrzałam?

kiedy byłaś jeszcze małą niewinną dziewczynką

kiedy byłaś jeszcze małą niewinną dziewczynką

surowo mnie potraktowałaś i oni kpili ze mnie

a ty się chwaliłaś, że po raz drugi pozyskałaś miłość

a ty się chwaliłaś, że po raz drugi pozyskałaś miłość

że po raz drugi pozyskałaś

ty się chwaliłaś

miłość

i oni kpili ze mnie a ty się chwaliłaś

tyle długich chwil minęło, odkąd cię poznałam?

odkąd niewinna dziewczynka wydarła moją duszę

odkąd niewinna dziewczynka wydarła moją duszę

odkąd niewinna dziewczynka wydarła znów moją duszę

umrzesz i wszyscy cię zapomną, żadna róża nie ozdobi ciebie

błądzić będziesz blada wśród tłumu zimnookich zmarłych

ile czasu minęło od chwili, gdy cię poznałam?

i pragnę cię

i gasnę w pragnieniu

wiem, moje ręce

nie dotkną nieba

przykryłam się

delikatnym prześcieradłem

mroczny sen

zawładnął oczami

przykryłam się

delikatnym prześcieradłem

słodki sen

zawładnął oczami

i pragnę cię

i gasnę w pragnieniu

wiem, moje ręce

nie dotkną nieba

i pragnę cię

ach Safo bo inaczej przestanę cię kochać

pokaż się wstań z łóżka wyprostuj wymodlone ciało

i wyrzuć te natrętne szaty z Chios

i wykąp się jak czysta lilia

a Kleis niech przyniesie olejek cedrowy

nową szafirową suknię włóż i płaszcz purpurowy

a gdy ty będziesz się ubierała

uplotę dla twych włosów kwietne wianki

no już bo oszałamia mnie twoja piękność

jak gwiazdy wokół księżyca tracą swoje światło

kiedy on srebrnym blaskiem świeci nad ziemią

jak gwiazdy wokół księżyca tracą swoje światło

tak moja uroda blednie przy tobie

wstyd mi powiedzieć czego pragnę

lecz wiedz że się modliłam

by nasza noc dłużej trwała

a teraz pozwól promieniom słońca

opleść twe nagie ciało i pokaż się bo inaczej przestanę cię kochać

ja też kocham rozkosz

i tę jasność

podobną do miłości słońca

ja też kocham tę jasność podobną do miłości słońca

ja też kocham rozkosz

i tę jasność

podobną do miłości słońca

piękno mi przystoi, piękno mi przystoi

ja też kocham rozkosz

rozkosz i tę jasność, jasność

jasność, jasność podobną do miłości słońca

podobną do miłości

ja też kocham tę jasność podobną do miłości słońca

my dziewczęta bezsenne

o wielkiej miłości śpiewałyśmy

o twej ukochanej

ukochanej

i jej fiołkowych piersiach

my dziewczęta bezsenne

o wielkiej samotności śpiewałyśmy

i o tych samotnościach

samotnościach

które jeszcze nadejdą

nam dziewczętom, nam bezsennym

nam cierpienie nie przystoi

więc chowamy za twarzą radosną lub za ukrytą twarzą

nam dziewczętom, nam bezsennym

nam złość nie przystoi

więc malujemy jasne spojrzenie lub ukryte spojrzenie

my dziewczęta bezsenne

jesteśmy potrzebne w bezsenne noce

tak jak nie potrzebne są noce bezsenne

my dziewczęta bezsenne

jesteśmy potrzebne w zabłąkane dni

gdy nie ma twej ukochanej

i jej fiołkowych piersi

my dziewczęta bezsenne

o wielkiej samotności śpiewałyśmy

i o tych samotnościach

samotnościach

które jeszcze nadejdą

dobrze że przyszedłeś

tak bardzo cię pragnęłam

dobrze że przyszedłeś

tak długo cię czekałam

serce drży radośnie

gdy moje już niemłode ciało się zanurza w rozkoszy twoich pieszczot

i nagle znów rozpalasz płomień w moim sercu

spijasz słodki nektar z mych spragnionych ust

moje ręce gładzą twoje boskie ramiona mój ukochany

mój ukochany, ukochany

wiem jak wątła nić

tka nasze istnienia

jak niemożliwa miłość

właśnie się wypełnia

i choć ciebie kocham

za żonę inną bierz

bo stara nie udźwignę

ciężaru życia

więc czemu znów rozpalasz płomień w moim sercu

spijasz słodki nektar z mych spragnionych ust

moje ręce gładzą twoje boskie ramiona mój ukochany

mój ukochany, mój ukochany

mój ukochany, ukochany, ukochany mój

wierz mi

wierz mi że chciałabym

wierz mi że chciałabym umrzeć

rozpaczliwy płacz słowa pełne żalu

tylko o mnie nie zapomnij

tylko o mnie nie zapomnij

groźnych bogów głos

wezwał cię na drugą stronę

tylko o mnie nie zapomnij

tylko o mnie nie zapomnij

gdybyś jednak miała zapomnieć

sama tobie jeszcze przypomnę

ile pięknych dni przeżyłyśmy razem

jak lubiłaś ozdabiać włosy

pachnącymi świeżo kwiatami

i wiankami z fiołków i róż

albo na miękkich poduszkach

na czystym miękkim posłaniu

kładłaś się by gasić dziewcząt pragnienie

kładłaś się by gasić dziewcząt pragnienie

z tobą moja słodka i piękna

bawi się teraz złota Afrodyta

dziewczyno o słodkim głosie

od liry dużo dźwięczniejsza

bardziej złocista od złota

i od mleka bielsza

i od wody bardziej miękka

od liry bardziej śpiewna

od konia bardziej harda

od róży ozdobniejsza

i od ognia gorętsza

i od słońca jaśniejsza

od powietrza delikatniejsza

od olejków bardziej wonna

tak pięknie ci teraz w przezroczystej bluzce

tak pięknie ci teraz w tych jedwabnych szatach

w których tylko Charon podziwiać cię może

w których tylko Charon podziwiać cię może

czy kogoś spośród bogów

pokochasz bardziej

z nich tylko Charon

nie pozwoli nadziei rosnąć

gdy pokryje cię czarna ziemia

gdy pokryje cię czarna ziemia

tylko o mnie nie zapomnij

tylko o mnie nie zapomnij

SAFONA

Z perspektywy czasu widać tylko to co istotne. Prostota i piękno wierszy Poetki urzekają nieprzerwanie od tysięcy lat. Same prowokują by je śpiewać. Jak najpiękniej.

Safona to cykl 12 pieśni lirycznych pisanych z myślą o głosie Basi Raduszkiewicz. Po "Chwilach poruszonych" nadszedł czas na projekt całkowicie akustyczny. Solistce towarzyszy siedmioosobowy zespół instrumentalny. Treść utworów oparta jest na zachowanych fragmentach wierszy Safony. Fragmenty te stały się inspiracją do stworzenia tekstów niejako oplatających myśli Safony i umieszczających je w nowych kontekstach. Autorem tych opracowań, tak jak i muzyki do wszystkich utworów jest Jarek Kordaczuk.

Płyta CD dostępna w 6dB Records.

 

Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






podobny do boga

podobny do boga wydaje mi się
ten mężczyzna, który siadł naprzeciwko
i uważnie słucha ciebie z zachwytem,
w oczarowaniu

gdy słodko się uśmiechasz, moje serce
w piersi drży niespokojne, zalęknione,
a gdy na ciebie patrzę, głosu z krtani
wydobyć nie mogę

plącze mi się język, zamiera słowo,
powolny płomień przenika me ciało,
oczy tracą blask, to znów słyszę w uszach
przejmujący szum

oblana potem, drżąca, zalękniona,
bardziej zielona od zielonej trawy
i czuję, że za chwilę stracę życie,
padnę zemdlona

ze wszystkim muszę się pogodzić

Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






zaszedł już księżyc

zaszedł już księżyc
plejady też północ mija
czas przechodzi obok
a ja w łóżku sama

czas przechodzi, nikt nie przystaje
tylko noc otula wątłymi ramionami
tylko ona jest dla mnie
a ja dla niej

jak słodkie jabłko lśniące czerwienią
na samym wierzchołku drzewa,
którego nie dostrzegli, zapomnieli
nie po prostu nie mogli go dosięgnąć

Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






w mrocznej nocy

w mrocznej nocy
przychodzisz jak sen,
jak słodki bóg
i naprawdę znikają zmartwienia
choć nie mam już sił,
jakaś nadzieja mówi mi,
że ocaleję
niczego nie żądam od zmarłych

Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






duszyczko moja

duszyczko moja, nie mów więcej,
bo spłoszysz Adonisa twarz,
troskę pewnej bogini

nie żądaj więcej pieśni,
moje wargi zniewala pragnienie
wstydliwe na tym świecie

Afrodyta bawi się moim sercem,
upojnie oblewa moje wargi nektarem
tracę zmysły

Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






mam córkę

mam córkę jak złocisty kwiat
mam córkę na imię jej Kleis
nie oddam mej ukochanej
za żadną piękną krainę

mam córkę jak złocisty kwiat
mam córkę na imię jej Kleis
w jej piękności cała moja troska
w jej delikatności moja miłość

ukrywam ją w domu bo ciało jej płonie
nieznaną żądzą kochania
zamykam ją w domu bo wiem że zbyt wcześnie
chce poznać słodycz miłości
która do zguby prowadzi

usypiam mą córkę targaną
pragnieniem słodkiej namiętności
odganiam sny pożądania
wyrywam z objęć kochanka
który do zguby prowadzi

Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






ile czasu minęło

ile czasu minęło od chwili,
gdy cię poznałam?
wtedy wydałaś mi się małą,
niewinną dziewczynką

miałam na sobie długą sukienkę, dar piękny
a oczarowała cię dziewczyna,
która z wdziękiem nie potrafiła
unieść sukni ponad kostki

ile czasu upłynęło od chwili,
w której cię ujrzałam?
kiedy byłaś jeszcze
małą niewinną dziewczynką

surowo mnie potraktowałaś
i oni kpili ze mnie
a ty się chwaliłaś,
że po raz drugi pozyskałaś miłość

tyle długich chwil minęło,
odkąd cię poznałam?
odkąd niewinna dziewczynka
wydarła moją duszę (wątrobę)

umrzesz i wszyscy cię zapomną,
żadna róża nie ozdobi ciebie,
błądzić będziesz
blada wśród tłumu zimnookich zmarłych


Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






i pragnę cię

i pragnę cię
i gasnę w pragnieniu
wiem, moje ręce
nie dotkną nieba
przykryłam się
delikatnym prześcieradłem
mroczny sen
zawładnął oczami

Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






ach Safo

ach Safo bo inaczej przestanę cię kochać
pokaż się wstań z łóżka wyprostuj wymodlone ciało
i wyrzuć te natrętne szaty z Chios

i wykąp się jak czysta lilia
a Kleis niech przyniesie olejek cedrowy
nową szafirową suknię włóż i płaszcz purpurowy

a gdy ty będziesz się ubierała
uplotę dla twych włosów kwietne wianki
no już bo oszałamia mnie twoja piękność

jak gwiazdy wokół księżyca tracą swoje światło
kiedy on srebrnym blaskiem świeci nad ziemią
tak moja uroda blednie przy tobie

wstyd mi powiedzieć czego pragnę
lecz wiedz że się modliłam
by nasza noc dłużej trwała

a teraz pozwól promieniom słońca
opleść twe nagie ciało pokaż się
bo inaczej przestanę cię kochać


Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






ja też kocham rozkosz

ja też kocham rozkosz
i tę jasność
podobną do miłości słońca
piękność mi przystoi

Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






my dziewczęta bezsenne

my dziewczęta bezsenne
o wielkiej miłości śpiewałyśmy
o twej ukochanej
i jej fiołkowych piersiach

my dziewczęta bezsenne
o wielkiej samotności śpiewałyśmy
i o tych samotnościach
które jeszcze nadejdą

nam dziewczętom bezsennym
cierpienie nie przystoi więc chowamy
za twarzą radosną
lub za ukrytą twarzą

nam dziewczętom bezsennym
złość nie przystoi więc malujemy
jasne spojrzenie
lub ukryte spojrzenie

my dziewczęta bezsenne
jesteśmy potrzebne w bezsenne noce
tak jak nie potrzebne
są noce bezsenne

my dziewczęta bezsenne
jesteśmy potrzebne w zabłąkane dni
gdy nie ma twej ukochanej
i jej fiołkowych piersi


Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






dobrze że przyszedłeś

dobrze że przyszedłeś
tak bardzo cię pragnęłam
dobrze że przyszedłeś
tak długo cię czekałam
serce drży radośnie
gdy moje już niemłode ciało
zanurza się w rozkoszy
twoich pieszczot
i nagle znów rozpalasz płomień
w moim sercu

spijasz słodki nektar
z mych spragnionych ust
moje ręce gładzą twoje boskie ramiona
mój ukochany

wiem jak wątła nić
tka nasze istnienia
jak niemożliwa miłość
właśnie się wypełnia
i choć ciebie kocham
za żonę inną bierz
bo stara nie udźwignę
ciężaru życia
więc czemu znów rozpalasz płomień
w moim sercu


Safona
(red. Jarek Kordaczuk)






wierz mi

wierz mi że chciałabym umrzeć
rozpaczliwy płacz słowa pełne żalu
groźnych bogów głos
wezwał cię na drugą stronę
tylko o mnie nie zapomnij

gdybyś jednak miała zapomnieć
sama tobie jeszcze przypomnę
ile pięknych dni przeżyłyśmy razem

jak lubiłaś ozdabiać włosy
pachnącymi świeżo kwiatami
i wiankami z fiołków i róż

albo na miękkich poduszkach
na czystym miękkim posłaniu
kładłaś się by gasić dziewcząt pragnienie

z tobą moja słodka i piękna
bawi się teraz złota Afrodyta
dziewczyno o słodkim głosie
od liry dużo dźwięczniejsza
bardziej złocista od złota
i od mleka bielsza
i od wody bardziej miękka
od liry bardziej śpiewna
od konia bardziej harda
od róży ozdobniejsza
i od ognia gorętsza
i od słońca jaśniejsza
od powietrza delikatniejsza
od olejków bardziej wonna

tak pięknie ci teraz w przezroczystej bluzce
tak pięknie ci teraz w tych jedwabnych szatach
w których Charon podziwiać cię może

czy kogoś spośród bogów
pokochasz bardziej
z nich tylko Charon
nie pozwoli nadziei rosnąć
gdy pokryje cię czarna ziemia
tylko o mnie nie zapomnij

Safona directory listing, 1 file(s) found, ready to download after login: